Porno Online poleca film: Polecany film
Devil in Miss Jones 6
Porno Online poleca aktora: Polecany aktor
Seka
Ulubieniec użytkowników: Film użytkowników
Image, The AKA Punishment of Anne AKA L'Image
Newsletter:
Wyślij!

Kandytat na prezdenta USA chce zlikwidować pornografię w Sieci

16.03.2012
Wcześniej czy później musiało do tego dojść: coraz silniejszy chwyt, w jakim władze USA trzymają Internetem, może sprawić, że do podziemia przejść będą musiały nie tylko serwisy ułatwiające naruszenia własności intelektualnej czy internetowe kasyna, ale też działające legalnie do tej pory serwisy z pornografią zgoła niedziecięcą.

Jednym z najpoważniejszych kandydatów w wyścigu do fotela w Białym Domu jest republikański, ultrakonserwatywny były senator Rick Santorum, od lat obiekt drwin i kpin internautów, którzy dzięki technikom SEO sprawili, że jego nazwisko oznacza teraz, cytujemy w oryginale, "the frothy mix of lube and fecal matter that is sometimes the byproduct of anal sex". Teraz, gdy wzywający do odrodzenia tradycyjnych wartości polityk zwyciężył w republikańskich prawyborach w dwóch stanach konserwatywnego południa USA – Alabamie i Missisipi, pokonując uważanego za lidera wśród republikańskich wyborców Mitta Romneya, media zaczęły znacznie pilniej przysłuchiwać się temu, co Santorum mówi. A do powiedzenia ma wiele – zapowiada Ameryce i światu moralną rewolucję (choć należałoby raczej jego zapowiedzi określić jako moralny regres, nawrót do tego, co mieliśmy w XIX wieku).

W walce o umysły religijnych jak żaden inny naród Zachodu Amerykanów Santorum sięga po najbardziej bolesne dla nich tematy – aborcję, homoseksualizm i pornografię. W kwestii tej ostatniej, wszechobecnej trucizny, dla której dystrybucji jajogłowi intelektualiści zbudowali Internet, Santorum jest bardzo stanowczy. W oficjalnym oświadczeniu stwierdził: "Administracja Obamy jest głucha na argumenty tych, którzy chcą ocalić naszą kulturę przed zarazą pornografii i odmówiła egzekwowania praw przeciwko obsceniczności".

Ale Rick Santorum taki nie będzie. Polityk religijnej prawicy zapowiada, że jeśli zostanie wybrany na prezydenta USA, będzie bezwzględnie egzekwował prawa, które "zakażą rozpowszechniania hardkorowej pornografii w Internecie, przez telewizję kablową czy satelitarną, w hotelowych TV, sklepach detalicznych, przez pocztę czy kurierów". Deklaracja to w dzisiejszych warunkach bardzo na wyrost, chciałoby się zapytać: "Rick, czy Ty mierzysz siły na zamiary?", ale profesor prawa Eugene Volokh, specjalista w dziedzinie cenzury obyczajowej, twierdzi, że jeśli amerykańska administracja zażyczy sobie likwidacji pornografii w Sieci, to z łatwością to zrobi.

Warto pamiętać, że Stany Zjednoczone są dziś największym na świecie producentem pornografii, a jednocześnie w większości stanów USA obowiązują jedne z najbardziej drakońskich praw antypornograficznych. Ta schizofreniczna postawa prowadzi do tego, że kilka stanów (szczególnie Kalifornia) stało się zagłębiami legalnie prowadzonego różowego biznesu, a jednocześnie w federalnych więzieniach odsiadują wyroki ludzie, którzy pornograficzne treści produkowali, skazani na mocy praw przeciwko tzw. obsceniczności (np. Max Hardcore).

Volokh wyjaśnia, że w większości stanów USA znaczna część pornografii dostępnej w Sieci może zostać z łatwością uznana za "obsceniczną". Nigdzie co prawda dobrych definicji tego, co jest obsceniczne nie ma, ale wystarczy opinia sędziego, który po obejrzeniu produkcji w stylu "Anal MILF Explorer 16" uznał, że jest ona obsceniczna, by rozpowszechnianie takiego tytułu stało się nielegalne – i to mimo poprawek do konstytucji gwarantujących wolność słowa.

Santorum, wykorzystując istniejące prawa przeciwko obsceniczności, nie powinien mieć żadnych problemów z zamknięciem witryn, które korzystają ze zlokalizowanego w USA hostingu i/lub zarejestrowanych w kontrolowanych przez USA rejestrach nazw domen. Podobnie amerykańscy producenci pornografii mogą trafić przed sądy federalne za naruszenie praw przeciwko obsceniczności i spędzić długie lata za kratkami. Ale co z witrynami zagranicznymi? Szczególnie Niemcy, Francja i kraje skandynawskie znane są z rozwiązłych, hardkorowych produkcji, których w USA nie można nawet dziś legalnie kupić.

Profesor prawa uważa, że w tym wypadku hipotetyczna administracja Ricka Santoruma mogłaby wymusić na ISP stworzenie ogólnokrajowego filtru, którego stosowanie na łączach internetowych byłoby obowiązkowe. Można by było także ścigać odbiorców pornografii. "Choć Sąd Najwyższy uznał, że prywatna własność jest chroniona przez Konstytucję, to jednocześnie uznał też, że prywatny odbiór pornografii nie jest chroniony. Nie można pozwać wszystkich, ale można znaleźć pewne rodzaje pornografii, które będą wystarczająco niepopularne, by doprowadzić do łatwych wyroków" – wyjaśnia Volokh.

I dzisiaj w USA można zostać w wielu stanach skazanym za oglądanie pornografii. Zdarza się to bardzo rzadko, zwykle dlatego, że prokurator nie jest w stanie wnieść żadnych poważniejszych oskarżeń. Wystarczy jednak, by administracja znalazła pieniądze na większą liczbę prokuratorów, by prześladowania za niezdrową ciekawość stały się faktem.

Inny profesor prawa, Jonathan Turley, wskazuje, że podstawowym problemem z "obscenicznością" jest to, że jej definicja jest "szaleńczo niejasna". Co gorzej, to co Santorum uzna za obsceniczne niekoniecznie pokrywa się z tym, co większość Amerykanów uznałaby za obsceniczne. Do tej pory federalne sądy raczej unikały określenia produkcji filmowych czy innych multimediów jako obscenicznych, właśnie ze względu na tę rozbieżność opinii w społeczeństwie. Dlatego przez ostatnie prezydentury nikt nie chciał dotykać kwestii internetowej pornografii – ani Clinton, ani George Bush.

To jednak nie zniechęca Santoruma. Już zapowiedział, że w razie wygranej, wyznaczy na urząd prokuratora generalnego kogoś, kto będzie realizował jego cele. Jego wybór może mieć konsekwencje też dla właścicieli witryn z innych krajów świata. Niedawno Wielka Brytania zgodziła się na ekstradycję do Stanów swojego obywatela, tylko za to, że prowadził nielegalną w USA witrynę z linkami do nowych odcinków seriali telewizyjnych. Kto wstawi się za webmasterami różowych stron, gdy władze w Londynie, a może nawet Warszawie, wydadzą ich na żądanie administracji Ricka Santoruma, by zgnili w federalnych więzieniach USA?

W końcu pornograficzna branża jest dla większości ludzi (przynajmniej oficjalnie) obrzydliwa i rzadko kiedy ma przyjaciół, gotowych publicznie ją bronić.
Źródło: https://webhosting.pl
Autor: Skaras
Dodaj komentarz:
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz

Porno Online poleca galerię

Losowa galeria

Porno Online poleca artykuł

Polecany artykuł

Złote Fallusy 2012


Zdjęcie użytkowników

Zdjęcie użytkowników

Porno Online 2007-2000
Zabrania się kopiowania fragmentów lub całości opracowań i wykorzystywania ich w publikacjach bez zgody twórców strony pod rygorem wszczęcia postępowania karnego.
polskie-aktorki-porno.pl darmowe-pornosy.pl porno-gwalty.pl gej-porno.pl shemalesex.pl
sexhumor.pl seksnastki.pl milfhaker.pl biseksualne porno Publiczne porno